DZIELMY SIĘ MIŁOŚCIA

Miłość jest energią wyższych wymiarów. Miłość jest siłą, która stawia na nogi tych, którzy już nie widzą żadnej perspektywy. Miłość to pomocna ręka, która wyciąga desperata z życiowego dna.

To ciepły dotyk przyjaznej osoby.
To życzliwy uśmiech, płynący z czystego serca.
To miłe, szczere słowa wypowiadane prosto z otwartego serca.

Miłość to życie.

pekKwiatow

Każdy ma do niej dostęp. Nie zawsze jesteśmy świadomi, że jest ona w nas, że daje nam i innym siłę, nadzieje, radość. Miłością możemy się wypełniać, uzdrawiać, transformować. To wielka cudowna energia, która zawsze jest do naszej dyspozycji. Ona zawsze się mnoży, kiedy się nią dzielimy. Ona zawsze w nas wzrasta, gdy ofiarujemy jej moc innym, światu. Możemy ją wysyłać do osób, które są oddalone o tysiące kilometrów od nas, a ona zawsze do nich trafia i pomaga im.

Adresaci miłości odczuwają ją w różny sposób, ale zawsze doświadczają wzrostu siły, radości, pokoju, zdrowia, a czasami zadziwienia, kiedy spotykają się z tym magicznym uczuciem pierwszy raz. Takie zadziwienie i zaskoczenie doświadczył kilkanaście lat temu młody człowiek o imieniu Radek, któremu wysyłałam energie miłości. Wówczas mieszkał w Niemczech i boleśnie przeżywał rozstanie z byłą partnerką. Był załamany, przygnębiony. Powiedział swojej matce (która była moją znajomą), że myśli o odebraniu sobie życia, bo nie widzi żadnej perspektywy dla siebie.

Gdy jego matka zadzwoniła do mnie i poprosiła mnie o pomoc, moje serce było gotowe, aby mu pomóc. Wówczas nie miałam takiego doświadczenia, jak obecnie. Miałam co prawda zrobione 3 stopnie reiki, ale czułam, że nie mogę skorzystać z tej energii, bo moja kondycja fizyczna nie była najlepsza. Sama potrzebowałam pomocy. Jednak świadomość, że ktoś może targnąć się na swoje życie, była silniejsza i postanowiłam mu pomóc w inny sposób.

Moja intuicja podpowiedziała mi, że powinnam wejść w medytacje i będąc w wysokich wibracjach wysyłać ze swojego serca promienie miłości tak, jak Mistrz Jezus na obrazie „Jezu ufam Tobie”. Gdy to robiłam czułam, że nie jestem sam, że są obok mnie Świetliste Istoty i razem ze mną pomagają Radkowi.

Miłość w postaci świetlistych promieni popłynęła setki kilometrów do Niemiec – do Radka, który w tym momencie szedł ulicą i bardzo mocno poczuł tę energię. Otoczyła go, wypełniła. Musiał się zatrzymać, bo to było dla niego niesamowite, niespotykane uczucie, cudowne, budzące do życia. Zdumiał się, bo wcześniej nic takiego nie doświadczył.

Radek był z wykształcenia elektronikiem i nie wierzył w energie uzdrawiające. A tu takie niewytłumaczalne zdarzenie.
Kim jest ta osoba, która wysyła taką energie?
Jak ona to robi?
To były pytania, które wypełniły jego umysł. Nie mógł od nich uciec, a te tak bardzo go nurtowały. Ciekawość była tak duża, że postanowił przyjechać, razem ze swoją matką, na warsztaty pod Ślężą, które wtedy organizowałam. Na miejscu Radek długo był nieufny, podejrzliwy. Przyglądał się mi, przyglądał innym uczestnikom, ale nie uczestniczył w procesach, które w trakcie warsztatów były przeprowadzane.

Przez ten okres mentalnie rozmawiałam z nim dodając mu siły, odwagi i optymizmu. W przedostatnim dniu warsztatów był zaprezentowany pokaz regresingu niehipnotycznego. Po zakończeniu tego pokazu Radek „obudził się” i ku mojemu zaskoczeniu, poprosił mnie, abym z nim przeprowadziła taki proces. Zgodziłam się, mile zaskoczona. W trakcie regresingu zobaczył siebie, jak schodził na Ziemię z postanowieniem, że przemieni tę smutną planetę w radosną, szczęśliwą. Przemieni ją Miłością.

Takie wybrał sobie zdanie, taką misje i realizuje ją najlepiej, jak potrafi.

Chojnów, 14 lutego 2016                                                    Antonina K. Hoszowska