Z LEKKOŚCIĄ TWORZĘ NOWE, PRZEPEŁNIONE MIŁOŚCIĄ, RELACJE Z SOBĄ SAMYM

Poznanie siebie, odkrycie w sobie świetlistej istoty wymaga od nas wejścia w swoje wnętrze. Wymaga wielkiej odwagi, aby zanurzyć się w sobie i zrobić porządek w swoim wnętrzu. To wnętrze jest na początku bardzo zagracone starymi „gratami”, zakurzonym magazynem, archiwum, do którego nikt od dawna nie zaglądał, a jeśli, to tylko na chwile…

…i natychmiast, zamykał to archiwum. Właściciel tego archiwum, magazynu szukał na zewnątrz ratunku dla siebie, szukał miłości, żebrał o miłość, akceptacje i odgrywając kogoś innego kim nie był. Aż przyszedł moment, że już zapragnął być, a nie grać, zapragnął odkryć kim naprawdę jest. Już nie bał się zaglądnąć do wnętrza siebie i pozbyć się starych, toksycznych, iluzorycznych przekonań.

Na początku jego ego, jego lęk powstrzymywał go, hamował przed wyrzucaniem śmieci, transformowaniem myśli, transmutowaniem ciał. Słyszał tylko jego, jego pogróżki, drwiny, strachy. Z czasem ego cichło i coraz bardziej słyszał spokojny, łagodny głos, kto utwierdzał go, że jest dobrze, że będzie jeszcze lepiej, jeśli będzie dalej podążał głębiej i pozbywał się starych wzorców, emocji, myśli, słów, czynów. Aż dotarł do tej części siebie, że zobaczył w sobie jasne Światło, które przybierało różne kolory. Na początku było fioletowe, potem złote, czasami różowe, białe… A gdy jeszcze bardziej zanurzył się w sobie odkrył w sobie diament i poczuł, że już jest w domu. Poczuł wszechogarniającą błogość, miłość, spokój, ciszę.

Podczas oczyszczania swojego wnętrza zauważył, że dochodziło do widocznych zmian na zewnątrz. Jego ciało fizyczne zmieniało się, stawało się zdrowsze, silniejsze, elastyczne. Patrzył na ludzi i otaczający świat innymi oczami. Zauważał coraz więcej dobra, piękna, życzliwości. Sam stawał się takim, jaki widział teraz świat i ludzi. Stawał się nim. Nie narzekał, nie obwiniał nikogo, nie oceniał, nie zazdrościł, nie atakował ani siebie, ani innych. Stawał się łagodny, delikatny, wyrozumiały, akceptujący. Rosło w nim poczucie wiary w siebie, pewność, odwaga, niezależność, doświadczał dostatku. Słuchał łagodnego, ciepłego, miłującego głosu, z głębi siebie, który go wspierał, dawał odpowiedzi, na nurtujące go pytania, dodawał mu odwagi w podejmowaniu nowych, ważnych decyzji. 

Z czasem zauważył, że ma w tym głosie przyjaciela, mentora, drugą połówkę siebie. Zapragnął, aby ten przyjaciel wzioł pod opiekę jego ego, jego strach i też go tak przemienił jak jego samego. A gdy tylko o to poprosił poczuł, jak wszystko w nim zjednoczyło się w jedną całość. Ego okazało się czystą energią, która stała się jego niepowtarzalna osobowością.

Chojnów, 8 stycznia 2020                                                   Antonina K. Hoszowska