W poszukiwaniu skarbów

Dziś miałam sen. Wędrowałam przez różne krainy. Byłam w górach. Szłam po skalistym, płaskim terenie i zachwycałam się pięknym krajobrazem,. Zachwycałam się życiem. Było mi dobrze. Spokój, cisza wokół i ten pokój w sobie. Błogość. Nagle tuż nade mną przeleciał duży kamień. Ledwo uchyliłam głowę, aby nie uderzył w nią. Spadł na ziemię niedaleko mnie. Spojrzałam na niego. Był piękny i błyszczący, Pomyślałam, że to na pewno duża bryła agatu i to jeszcze oszlifowanego. To coś niespotykanego, żeby już był oszlifowany i to jeszcze taki duży. Zachwyciłam się nim. A potem rozglądnęłam się szukając miejsca skąd przyleciał. Kto nim rzucił.

Zielony chrabąszczZobaczyła tuż za górką, tuż obok mnie, dwoje ludzi. Byli tak zapracowani i zaabsorbowani kopaniem w ziemi, że wyrzucając na oślep wykopywane kamienie, nie widzieli nic. Nawet to, że któryś z tych kamieni, o mało, co nie trafiłby w moją głowę. Chcieli jak najszybciej dokopać się do „skarbu”. Robili to z determinacją, niecierpliwością i w pośpiechu. Na moment przerwali pracę, gdy zwróciłam im uwagę, że jeden z kamieni mógł mi zrobić krzywdę. Popatrzyli na mnie obojętnie i już zamierzali się zabrać się do dalszej pracy, gdy nagle zaskoczyło ich moje zachowanie. A ja podniosłam ten niezwykły kamień z ziemi i postanowiłam go zabrać ze sobą.

Wiedziałam, że jest on bardzo wartościowy i zachwycałam się nim. Przyglądali się temu zdziwieni i zaskoczeni, ponieważ dotychczas nie zdawali sobie sprawy, co tak naprawdę wykopują, jak wartościowe i cenne kamienie wyrzucają, jako bezużyteczne, bezwartościowe. Podnosząc agat z ziemi nagle zobaczyłam wokół siebie mnóstwo pięknych kamieni. Były już oszlifowane, błyszczące, kolorowe. Zachwycałam się nimi a kopacze stali oniemiali. Nie mogli pojąć, że tyle bogactwa jest wokół. Dotychczas nie widzieli tego. Nie odkryli ich wartości. Przecież to miały być tylko bezwartościowe kamienie, takie odrzuty. Przecież to dopiero tam, głęboko miały być skarby i tam zamierzali dokopać się. Nie zwracając uwagi na nich zaczęłam zbierać piękne, oszlifowane kamienie. Najpierw był to błyszczący, duży, zielony kamień. Pomyślałam, że zrobię z niego fantastyczne korale. Potem zauważyłam fioletowy kamień. Był w kształcie wydłużonej spirali, coś niby kod DNA. Spodobał mi się. Wzięłam go również.

RoślinaKopacze nadal stali i patrzyli się na mnie. Słyszeli moje myśli. Już wiedzieli, że te kamienie są niezwykłe, że są bardzo wartościowe. Teraz zdali sobie sprawę, że to też jest bogactwo, do którego chcieli się dokopać. Pojawiła się w nich myśl, że to wszystko jest ich i że nie powinnam ich zbierać, bo przecież mogą za to wszystko dostać dużo pieniędzy. Jednak po chwili zrezygnowali z tych zamiarów i przestali się mną zajmować. Zajęli się zbieraniem tych wcześniej wyrzuconych kamieni. A ja w spokoju odeszłam ciesząc się, że mogłam pokazać im skarby, które wcześniej nie zauważyli i być może przegapiliby je, zanim dokopaliby się do tego najcenniejszego.