Uczmy się od drzew transformacji i transmutacji

Otaczająca nas natura niezmiernie nas wzbogaca. Dostarcza nam cudownej energii witalnej, estetycznych wzruszeń, zachwytów i zapachów, a także mądrości, z której warto skorzystać.

Od kilku lat z podziwem przyglądam się, jak niezwykle prosto dokonuje się transformacja starych drzew na młode.

Drzewa w zimieKiedy pierwszy raz zobaczyłam początek tej transformacji, a było to ponad jedenaście lat temu, byłam przerażona i zasmucona. Przejeżdżałam wówczas obok wiejskiego cmentarza i ujrzałam okaleczone, stare drzewa, którym obcięto stare gałęzie. Widok był dla mnie okropny. Z konarów drzew sterczały kikuty gałęzi. Gdy patrzyłam na ten widok, odczuwałam ból. Miałam uczucie, że to mnie obcięto dłonie, ramiona, że to mnie okaleczono. Pomyślałam sobie, że to straszne, że ludzie tak okropnie obeszli się z tymi pięknymi drzewami. Czułam żal i złość do tych ludzi, którzy to uczynili. Widok tych drzew na długo utkwił w mojej pamięci.

Minęły dwa lata i znowu przejeżdżałam obok tego cmentarza. Tym razem byłam mile zaskoczona, bo widok był całkiem odmienny. Kikuty dawnych gałęzi obrosły nowymi, młodymi gałązkami. Teraz widziałam już inne drzewa. To były młode drzewa, które zaczęły żyć na nowo. Młode gałązki formowały harmonijny kształt drzewa. Wszystkie gałązki równomiernie rozwijały się i wszystkie miały dostęp do światła słonecznego. Żadna z nich nie uciskała, nie blokowała drugiej. Widać było, jak panuje wśród nich współpraca.

Przyglądałam się im z wielką przyjemnością i podziwem. Te drzewa były odmłodzone – przetransformowane. Cieszyłam się ich nowym życiem. Zachwycałam się nimi, ich mądrością. Podziwiałam ich niezwykłą siłę, żywotność, „młodzieńczość”, elastyczność. One dostały nowe życie. Otworzyły się na rozwój. Pozbyły się starych, niekształtnych, schorowanych gałęzi i teraz promieniowały energią, świeżością, blaskiem. Patrzyłam na te nowe, młode drzewa i pomyślałam sobie, że to jest najbardziej zauważalna transformacja.

Droga z drzewamiByłam już świadoma tego, że na Ziemi zachodzi transformacja i akceptowałam ją. Wówczas zrozumiałam przesłanie i informacje, jakie przesłały mi drzewa. Zrozumiałam, że ja też jestem w tym procesie transformacji. Tak, jak one, doświadczałam odcinania swoich „gałęzi” w postaci negatywnych wzorców, stereotypów, przekonań. Pozbywałam się starej energii, która ograniczała mnie. Na początku to bolało i czułam się też tak okaleczona, ale z czasem rany goiły się, zarastały i wypełniały miłością, ufnością, otwartością na nowe życie, na nową, jasną energię, na nowe wzorce – na boskie wzorce. Kończyły się stare przyjaźnie, znajomości, a otwierały nowe, w których byłam akceptowana ze swoją przemianą, nowymi poglądami, przekonaniami. Już nie bałam się zmian, bo wiedziałam, że zmiany są zawsze dobre, o ile się ich nie boimy. Pozwalają poznać nas z innej strony, odkryć nowe możliwości, talenty, poznać siebie lepiej. Odmładzają nas, wyzwalają energię młodości, odwagi, ciekawości świata. Mobilizują nas do odkrywania w sobie nowych talentów, nowych umiejętności, często głęboko ukrytych. To nowe życie można już świadomie kreować, stwarzać, korzystając ze swojej boskiej miłości, mądrości i mocy.

Droga z drzewami latemTo cudownie, kiedy dostajemy wspaniałą szansę na nowe życie. Wówczas cieszymy się życiem. Jesteśmy wdzięczni za wszystko, co nas spotyka, co otrzymujemy, co doświadczamy. Zauważamy piękno i prostotę, która nas otacza. Promieniujemy radością. Uczymy się życia na nowo – teraz bardzo świadomie. Poznajemy siebie i odkrywamy siebie. Odkrywamy kogoś całkiem innego, kogo nie znaliśmy, ale on w nas był, dotąd ukryty, niezauważany. Jesteśmy silniejsi, mocniejsi. Wiemy, że skoro pokonaliśmy ból emocjonalny, mentalny i fizyczny, to teraz wiemy, że możemy pokonać inne nasze słabości. Nauczyliśmy się cierpliwości, pokory, ufności i uczymy się miłości. A Miłość jest tym nowym życiem, jakie dostaliśmy. To ona nas prowadzi i odkrywa swoje nieskończone bogactwo. Jest młodością, radością, serdecznością, życzliwością, współczuciem w naszych sercach, myślach, słowach i działaniach.

Jeszcze raz wrócę do drzew, których widok jedenaście lat temu wywołał we mnie tak negatywne emocje. Od tamtej pory urosły i są jeszcze piękniejsze, silniejsze i posłużyły za przykład innym drzewom, bo w ślad za nimi poszły inne drzewa. Od tamtej pory coraz częściej spotykam drzewa poddane tak niezwykłej transformacji. Już nie oburzam się, już nie cierpię na widok obciętych gałęzi, bo po roku widzę je już przemienione, odmłodzone, z nowymi, świeżymi gałązkami, które zachwycają swoim harmonijnym wyglądem, kształtem.

Warto brać przykład z drzew i poddać się procesowi transformacji – przemianie. Warto uwolnić się od przestarzałych i ograniczających stereotypów, od starej energii, od nieharmonijnych relacji z sobą i otaczającym nas światem. Warto otworzyć się na nowe, czyste, jasne energie i dać się prowadzić miłości.