Kraina Braków i Kraina Pełni

Miałam możliwość poznania Krainy Braków a teraz poznaję Krainę Pełni. Czy Ty też chcesz poznać te Krainy? A może już je znasz i w jednej z nich przebywasz a może raz przebywasz w jednej a za chwilę wskakujesz do drugiej?

Jeśli chodzi o mnie to przez długie, długie lata przebywałam w tej pierwszej. Długo, długo brakowało mi miłości, akceptacji, zdrowia, radości, wiary w siebie, szczerych przyjaciół, pieniędzy itd. W głębi duszy czułam, że jest gdzieś taka kraina, gdzie niczego nie brakuje. Czasami miałam to szczęście przez chwilę, we śnie, zobaczyć ją, ale to był tylko sen i budziłam się na nowo w smutnej krainie. Urodziłam się w niej, dorastałam, dojrzewałam w tej rzeczywistości braków. Czułam w sobie braki i na zewnątrz też je widziałam. Ciągle słyszałam, że czegoś brakuje, że nie ma i nie będzie i z pokorą godziłam się na to. W sklepach brakowało wszystkiego. Były puste, tylko na krótko wypełniały się towarem, który zresztą natychmiast znikał wykupiony przez spragnionych ludzi.

Byłam przesiąknięta tymi brakami, wypełniona nimi. Moje myśli, słowa także. Szara rzeczywistość, na którą godziłam się, bo innej nie znałam. Również nasze ubrania, nasze uniformy również nie były kolorowe. Ja wybrałam sobie kolor czarny, który w moim wówczas mniemaniu, dodawał mi szczyptę klasy, elegancji, własnego stylu.

Od czasu do czasu pozwalałam sobie na czerwone dodatki, ale w minimalnych ilościach. Ukrywałam się za tym czarnym strojem. Ukrywałam siebie, tą niewybrakowaną. Nie wiedziałam nawet, że ona jest we mnie. Kiedy osiągnęliśmy szczyt braków nasza rzeczywistość pękła i nastąpił wyłom w murze, który oddzielał nas od innej Krainy – Krainy Pełni. Stamtąd zaczęła do nas napływać fala obfitości towarów, możliwości, nowych ludzi, nowych kontaktów.

Kwiaty czereśniOtworzyliśmy się na nią i cieszyliśmy się i zaczęliśmy tworzyć nową rzeczywistość, nową Krainę. Na początku była radość, euforia, lecz wkrótce w wielu z nas odezwały się stare przekonania, stare programy, wzorce oparte na brakach. One mocno w nas siedziały i wcale nie chciały nas opuścić. To one nami zarządzały, sterowały i manipulowały. A my byliśmy jeszcze za słabi, aby się im oprzeć. Ja również im uległam i dałam się im zniewolić na długie lata, pozostając nadal w krainie braków, choć obok przez szybę oglądałam już świat obfitości, pełni.

Widziałam tę krainę, cieszyłam się, że ona istnieje, że inni żyją w niej szczęśliwie, ale sama nie miałam sił do niej wejść. Oddzielała mnie od niej szklana tafla iluzji, w której żyłam. Bardzo pragnęłam tam się znaleźć i zaczęłam marzyć, że tam jestem. Moja determinacja była coraz mocniejsza i dodawała mi sił i odwagi, aby uczynić wszystko by w końcu opuścić krainę braków. Dzień po dniu, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu coraz mniej mnie było w krainie braków. Bo nagle moje oczy otworzyły się i zaczęłam widzieć coraz to więcej dobrych, wartościowych rzeczy wokół siebie. Coraz mniej zauważałam braków. Nastawiłam się na pełnię, na jasność, na obfitość. Widziałam obfitość owoców na drzewach, obfitość gwiazd na niebie, obfitość ziaren w łanie pszenicy, obfitość i różnorodność kwiatów, liści na drzewach. Widziałam ich piękno i zachwycałam się nim. Takie proste i widoczne przykłady obfitości i piękna były dla mnie najmocniejszym przykładem, że jesteśmy bardzo obdarowywani przez Boga i trzeba to widzieć, błogosławić, cieszyć się i dziękować, dziękować, dziękować…

Otwierałam uszy i słyszałam w sobie głos Boga, który mówił mi, że jestem JEGO umiłowanym, cudownym dzieckiem, że jestem Miłością, że akceptuje mnie bezwarunkowo, że kocha mnie bezwarunkowo i wybacza bezwarunkowo. Ten głos szeptał mi, że teraz jest najwyższy czas, abym wybaczyła sobie i innym, że dałam się zniewolić i zawierzyłam negatywnym wzorcom, umniejszającym moją Boską istotę – istotę stworzoną na podobieństwo Boga. Zadawał mi pytania i chciał, bym sama zaczęłam myśleć i szukała własnej odpowiedzi.

Jak dziecko stworzone przez doskonałego Boga może być wybrakowane? Jak można było myśleć, że ten Bóg, który jest samą Miłością chce, abym żyła w świecie braków, biedy, choroby, ciemności, zniewoleniu? Słuchałam tego głosu Boga i stopniowo uwalniałam się od tego, co przez długie lata wpajano mi wmawiano, w co sama bezmyślnie wierzyłam i akceptowałam. Zmieniała się moja świadomość, zmieniało się moje ciało, moje myśli, emocje. Zmieniły się też kolory moich ubrań, szat. Były coraz radośniejsze, weselsze, jaśniejsze, aby dojść do kolorów tęczy. Teraz stawałam się coraz lżejsza, uwolniona od ciężarów życiowych, od bólu, smutków, braków. A w to miejsce pojawiała się obfitość, radość, piękno, pełnia. Nie zauważyłam, w którym momencie przekroczyłam granice oddzielająca mnie od Krainy pełni, jak zamieszkałam w niej.

To stało się tak cicho i samoistnie, że nie zauważyłam jak zniknęły braki.