Być w zgodzie z tym, co się głosi

Być w zgodzie z tym, co się głosi jest warunkiem bycia w harmonii, pokoju i miłości. Pragniemy osiągnąć taki stan. Zmierzamy ku niemu zaliczając po drodze różne egzaminy. Bywa, że czasami zdajemy je w pięknym stylu a czasami, „oblewamy je”, a jeszcze czasami mamy poprawkę. Ważne jest, aby podążać tą drogą, nie bać się sprawdzianów i wprowadzać w życie nasze przekonania, nasze wartości.

Co jakiś czas nasz osobisty Anioł Nauki stwarza nam sytuację, dzięki której możemy zdać kolejny egzamin z wierności sobie, i swojemu sercu. Ostatnio miałam taki sprawdzian. Przebywałam na krótkim urlopie, z dala od domu. Kilka dni pobytu w górach sprawiły, że czułam się zrelaksowana, beztroska, wolna od wszelkich problemów. Siedziałam na brzegu pięknej, górskiej rzeczki i wsłuchiwałam się w jej niezwykły szum. Było mi dobrze i bosko. Nagle ten beztroski stan zakłócił mi dźwięk mojego telefonu. Dzwonił mój syn, który został w domu. Niespokojnym i lekko wzburzonym głosem poinformował mnie, że przed chwilą miał wypadek i że samochód tir najechał na jego samochód w okolicach Wrocławia. Nic się nie stało, ale jego auto jest uszkodzone. Dłużej nie mógł już rozmawiać. Zostałam sama z tymi niewesołymi informacjami. Cóż mogę zrobić, żeby Mu pomóc? Co uczynić, aby wyciszyć Go, uspokoić, uwolnić od napięcia i stresu? Miałam pełną świadomość, że każdą swoją niespokojną myślą mogę dodać więcej dramaturgii, i tak już wystarczająco napiętej tej sytuacji. Denerwując się nie pomogę Mu, lecz odwrotnie – zaszkodzę.

Rzeka i mostPierwsze, co przyszło do mnie to informacja, że mam Go otoczyć, objąć różowym światłem miłości bezwarunkowej i trzymając Go w tym świetle posyłać Mu miłość, spokój. Moje serce mówiło Mu, że jestem z Nim, że wszystko dobrze się skończy, że jest silny, dzielny i z łatwością poradzi sobie z tą trudną sytuacją, w jakiej się znalazł. Poprzez Obecność JAM JEST posyłałam Mu Miłość, Pokój i Moc. Trwając w tej medytacji ani na moment nie odczuwałam niepokoju, nie utraciłam wcześniejszego stanu harmonii. Wiedziałam, że tylko tak mogę Mu pomóc, że taka postawa da Mu więcej korzyści. Czyniąc to spacerowałam po pięknej okolicy podziwiając jej niezwykłość. Napełniałam się energią zalesionych gór, szumem czystej, bystrej rzeczki i przesyłałam ją dalej- do mojego syna. A gdy za kilka godzin zadzwoniłam do Niego, zastałam Go w domu – już spokojnego. Opowiedział mi, jak bez problemów poradził sobie z załatwieniem wszystkich formalności związanych z tym wypadkiem. Powiedziałam Mu, że wierzyłam w Niego i cieszę się, że jest taki dzielny i najważniejsze, że bardzo Go kocham.